Ustalcie podziały, dopóki wszyscy jeszcze pamiętają
Piosenka to dwie rzeczy, do których prawa należą osobno: utwór i nagranie. Ludzie zwykle nie są ci sami, a procenty prawie nigdy nie są te same. To narzędzie zapisuje jedno i drugie, sprawdza, czy każda strona sumuje się do 100, i daje link, który możesz wysłać wszystkim, którzy byli w studiu.
Wszystko, co wpiszesz, zostaje w twojej przeglądarce. Link do udostępnienia niesie arkusz po znaku „#”, czyli w tej części adresu, której przeglądarka nigdy nie wysyła na serwer — my go więc nigdy nie dostajemy. Sam link idzie jednak tą drogą, którą go wysyłasz, i ta usługa link widzi, więc wyślij go tak, jak wysyłasz wszystko, czego nie chcesz zobaczyć przesłanego dalej.
Jedno rozróżnienie, dla którego istnieje ta strona
Nagranie piosenki to dwa osobne dobra. Jest utwór — nuty i słowa, które należą do tych, którzy je napisali — i jest nagranie, to konkretne wykonanie, które należy do tych, którzy je zrobili. Licencjonuje się je osobno, rozlicza osobno i bardzo często należą do różnych osób w różnych proporcjach.
Prawie każdy spór o podziały, który kończy się źle, zaczyna się od uzgodnienia jednego zestawu procentów, przy którym nikt nie powiedział, której ze stron dotyczy. Producent, któremu obiecano „20%”, i autorka, która sądzi, że oddała 20% nagrania, nie opisują tej samej umowy — i żadne z nich się o tym nie dowie, dopóki nie przyjdą pieniądze.
Dlaczego arkusz jest lepszy od pamięci
Ta strona nie sporządza za ciebie umowy i nic tutaj nie jest poradą prawną. Robi co innego: usuwa niejednoznaczność, dopóki usunięcie jej jest jeszcze tanie — w studiu, tego samego dnia, zanim ktokolwiek ma powód, żeby pamiętać inaczej.
Drogo robi się w chwili, gdy piosenka odnosi sukces. To także chwila, w której pamięć każdego o sesji staje się hojna dla niego samego. Arkusz potwierdzony przez wszystkich tego samego dnia jest wart więcej niż cztery szczere wspomnienia dwa lata później — a gdy piosenka zacznie zarabiać, jest tym dokumentem, z którym idziesz do prawnika, a nie sporem, który do niego zanosisz.
Czego szukają kontrole
Czy każda strona sumuje się dokładnie do 100. Czy każdy z udziałem ma nazwę i imię i nazwisko, bo rejestracje prowadzi się zwykle na imię i nazwisko, a nie na pseudonim, a dwoje artystów może zacząć używać tego samego pseudonimu. Czy każdy ma rolę, bo rola decyduje, z której puli wypłacany jest udział. I czy po stronie utworu ktoś jest faktycznie wskazany jako twórca — jeśli piosenka jest tradycyjna, osoba, która zrobiła opracowanie, wciąż jest twórcą, a „tradycyjna” nie jest osobą, której można zapłacić.
Link i przed czym chroni, a przed czym nie
Przycisk udostępniania wpisuje cały arkusz do adresu po znaku „#”. Ten fragment to jedyna część adresu internetowego, którą przeglądarka zatrzymuje dla siebie — nigdy nie trafia na serwer, który udostępnia stronę. Arkusz nigdy więc do nas nie jest wysyłany i nie moglibyśmy go przeczytać, nawet gdybyśmy chcieli.
Czego to nie robi: nie sprawia, że link jest prywatny w drodze. Wysyłasz go przez coś — komunikator, mail — a ta usługa widzi link jak każdy inny, zachowuje go w rozmowie i może go pobrać, żeby zrobić podgląd. Traktuj link tak, jak traktujesz każdy dokument, którego nie chcesz zobaczyć przesłanego dalej.
Praktyczna korzyść to to, co da się zrobić bez konta: współtwórca otwiera twój link, widzi arkusz dokładnie w postaci, w jakiej go wypełniłeś, zmienia liczbę i odsyła go z powrotem — bez logowania i bez tego, żeby ktokolwiek gdziekolwiek cokolwiek przechowywał.
Wydawnictwo sprawdzone. Teraz je wypuść.
Gdy pliki są gotowe, zgłoszenie zajmuje kilka minut i czyta je żywy człowiek.
Wyślij do ocenyZgłoszenie jest bezpłatne. Nie zakładamy konta; zgłoszenie ocenia człowiek i odpowiada mailem.
Pozostałe darmowe narzędzia
Za darmo, bez konta, nic nie jest wysyłane. Wszystko działa w Twojej przeglądarce.