REFERENCJA TECHNICZNA

Metadane wydawnictwa muzycznego: kompletne kompendium techniczne

Sprawdzono 2026-09-07

Z pełnym omówieniem języka polskiego — deklinacji nazw własnych, znaków diakrytycznych, składania do ASCII i kodowań zastanych.


Krótka odpowiedź

Metadane to nie papierologia doczepiona do muzyki — dla każdego systemu w łańcuchu dystrybucji metadane są muzyką, bo żaden serwis streamingowy nie słucha nagrania, tylko czyta dostawę. Nazwa wykonawcy jest kluczem dopasowania, a nie etykietą: jedna litera różnicy tworzy drugą stronę artysty, na której zaczynasz od zera. W polszczyźnie dochodzą trzy problemy, których nie opisuje żaden przewodnik pisany po angielsku: przypadek gramatyczny (nazwisko odmienione w tytule albumu jest dla wyszukiwarki sklepu innym ciągiem znaków niż nazwisko w polu wykonawcy), znaki diakrytyczne (osiem z dziewięciu polskich liter diakrytycznych ma dekompozycję kanoniczną, a ł jej nie ma — co rozbija typowe procedury „usuń ogonki"), oraz kodowania zastane (CP1250, ISO-8859-2, historyczna Mazovia), po których w katalogu zostają ślady widoczne gołym okiem. Do tego dochodzi warstwa wydawnicza: pola kompozytor i autor tekstu nie są widoczne w żadnym odtwarzaczu, więc ich błędy nie dają żadnego objawu — a wpisanie „ludowa" tam, gdzie istnieje udokumentowany kompozytor, jest w polskich katalogach góralskich i disco polo rutynową stratą pieniędzy. Zasada nadrzędna brzmi: pole wykonawcy zawsze niesie mianownik, formy odmienione mieszkają wyłącznie w prozie, a każdy ciąg znaków, który raz ustalisz, wkleja się, a nie przepisuje.


1. Trzy warstwy: wydawnictwo, nagranie, utwór

Wydawnictwo nie jest jednym obiektem, tylko hierarchią. Wydawnictwo (produkt handlowy) zawiera nagrania (ścieżki), a każde nagranie utrwala jeden lub więcej utworów (kompozycji). Każda warstwa ma własny identyfikator i własny strumień pieniędzy: UPC/EAN identyfikuje wydawnictwo, ISRC identyfikuje nagranie, ISWC identyfikuje utwór. Prawie każdy kosztowny błąd w metadanych to fakt wpisany na złej warstwie. Transport jest ustandaryzowany — do serwisów wydawnictwo trafia w formacie DDEX, przez zestaw komunikatów ERN (Electronic Release Notification Message Suite).

Wykonawca główny (primary artist). Nazwa, pod którą rzecz jest rozliczana. To pole — i tylko to pole — decyduje, na której stronie artysty wyląduje nagranie i komu naliczą się odsłuchania, obserwujący i historia algorytmiczna. Spotify pisze wprost: „List each artist's name in a separate field" („wpisz nazwę każdego artysty w osobnym polu").

Wykonawca gościnny (featured artist). Osobna rola na tym samym nagraniu: przypisuje udział i tworzy link do strony gościa, nie dając mu głównego rozliczenia. Przewodnik Apple wymaga, by artyści gościnni byli wskazani na poziomie ścieżki w roli Featuring albo With, a nie jako Primary.

Remikser. Też rola, nie wykonawca główny. Apple: „Remix tracks…must list the original artist as Primary with the remixer assigned the remixer role". Wpisanie remiksera jako wykonawcy głównego to standardowy sposób, w jaki katalog remiksów zanieczyszcza stronę artysty.

Kompozytor i autor tekstu. Kredyty autorskie. Opisują utwór, a nie nagranie, i to z nich wyprowadza się tantiemy wydawnicze i mechaniczne (rozdział 11).

Producent. Rola współtwórcza: kredyt, nie strona artysty i nie płatność po stronie nagraniowej.

Wersja / podtytuł. Nawias odróżniający jedno nagranie tytułu od drugiego: Live, Instrumental, Radio Edit (rozdział 9).

Znacznik explicit. To wartość logiczna, nie słowo. Apple: „Explicit content must be flagged Explicit with a parental advisory tag. Terms like (Explicit)…must not be used for album…or track titles." Spotify: „you shouldn't add it to your track title." Przewodnik Music Biz zakazuje też odwrotności — nie wpisujemy do tytułu „Clean" ani „Non-explicit", a tym bardziej polskich odpowiedników w rodzaju „(wersja ocenzurowana)".

Język utworu (to, co jest śpiewane) i język tytułu (język i pismo samego ciągu tytułowego) to dwa różne pola i mogą się legalnie różnić — instrumentalny oberek z polskim tytułem nie ma języka tekstu, ale ma polski język tytułu. Język tytułu mówi sklepowi, jak sortować, indeksować i renderować twój tekst.

P-line to rok i właściciel nagrania, przy czym rok to rok pierwszej publikacji tego nagrania, a nie data wgrania pliku. C-line to rok i właściciel okładki i opakowania. Nie są wymienne, a rutynowo są w siebie kopiowane.

Gatunek to sygnał routingowy, a nie opis gustu — decyduje, w jakich kontekstach edytorskich i algorytmicznych wydawnictwo w ogóle jest brane pod uwagę. W polskim katalogu ma to praktyczne skutki: disco polo, poezja śpiewana, muzyka góralska i hip-hop to cztery zupełnie różne trasy dystrybucyjne, a wsypanie ich wszystkich do „Pop" albo „World" gasi je jednakowo.

Data wydania to moment, w którym ten produkt trafia do sprzedaży; oryginalna data wydania to moment, w którym nagranie po raz pierwszy ukazało się gdziekolwiek. Wpisanie nagraniu z 2016 roku oryginalnej daty 2026 mówi wszystkim systemom w dole łańcucha, że rzecz jest nowa.

Identyfikatory, precyzyjnie. ISRC ma dwanaście znaków: dwa kraju, trzy rejestranta, dwa roku odniesienia i pięć oznaczenia. Myślniki są wyłącznie konwencją zapisu i nie są częścią kodu, a ISRC nie ma cyfry kontrolnej. UPC-A ma dwanaście cyfr, EAN-13 trzynaście; dopisanie zera z przodu zamienia jeden w drugi, a cyfra kontrolna się nie zmienia. ISRC identyfikuje nagranie, więc wznowienie tego samego nagrania nowego kodu nie potrzebuje i kod zostaje przy nagraniu, gdy zmieniasz dystrybutora — ale remiks, edit, wersja koncertowa czy instrumental to materialnie inne nagrania i wymagają własnych kodów. Remaster jest przypadkiem wąskim: podręcznik ISRC IFPI (§A.10.1) wymaga nowego kodu tylko wtedy, gdy procesy remasteringu „involve the application of creative input to the recording itself", i wprost wyklucza samą zmianę poziomu, niezmienną korekcję, niezmienną kompresję, odszumianie, usuwanie trzasków, korektę prędkości lub stroju, zmianę częstotliwości próbkowania i ditherowanie: „A new ISRC shall not be assigned in the context of essentially invariant or technological adjustment processes." Bezpieczny praktyczny dopisek: jeśli remaster sprzedaje się jako osobna ścieżka obok oryginału, jest osobnym produktem i potrzebuje własnego kodu.

Jeśli nie umiesz powiedzieć, do której warstwy należy dany fakt — wydawnictwa, nagrania czy utworu — jeszcze nie umiesz go poprawnie wpisać.


2. Nazwa wykonawcy jest kluczem, nie etykietą

Dla sklepu nazwa wykonawcy nie jest tekstem. Jest kluczem dopasowania. Kiedy przychodzi dostawa z ciągiem znaków w polu wykonawcy głównego, logika dopasowania albo doczepia ją do istniejącej tożsamości, albo tworzy nową — a wszystko, co obniża pewność dopasowania (inna pisownia, inny znak diakrytyczny, inna spacja, inna sekwencja bajtów dla tego samego glifu), popycha ją w stronę tworzenia nowej.

I wtedy jeden artysta staje się dwoma. Katalog się dzieli, odsłuchania się dzielą, obserwujący nie przechodzą za drugą tożsamością, więc druga tożsamość startuje bez żadnej historii algorytmicznej. Tantiemy nadal się naliczają, ale na dwóch osobnych historiach, a wszystko, co mierzy się na poziomie katalogu, mierzy się teraz na połowie kariery.

Oba główne przewodniki mówią to samo. Music Biz: „Artist name spelling should remain consistent for all content for an artist, where possible." Spotify każe trzymać pisownię i formatowanie bez zmian z wydawnictwa na wydawnictwo, „including any punctuation, abbreviations, or acronyms."

Naprawa po fakcie nie jest edycją, tylko wnioskiem o scalenie: dystrybutor prosi każdy sklep osobno o połączenie dwóch tożsamości, każdy sklep obsługuje to własną kolejką i własnymi wymaganiami dowodowymi, część robi to szybko, część nigdy. Rozdwojona strona artysty to nie błąd, który się naprawia, tylko roszczenie, które się składa — sklep po sklepie — i czeka.

Obrona jest prozaiczna: zapisz kanoniczną nazwę raz, w pliku, i od tej chwili wklejaj ją do każdej dostawy. Wariantów nie rodzi złośliwość, tylko ponowne wpisywanie z klawiatury.


3. Przypadek gramatyczny: polski problem, którego nie opisuje żaden zachodni przewodnik

To jest centralny rozdział tego dokumentu i jedyny, dla którego nie istnieje odpowiednik w materiałach anglo- czy niemieckojęzycznych. Angielski nie odmienia nazw własnych. Polszczyzna odmienia wszystko — imiona, nazwiska, pseudonimy, nazwy zespołów, nazwy miejscowości — i robi to przez siedem przypadków. Systemy dopasowania w sklepach porównują ciągi znaków, nie lematy.

3.1 Ten sam człowiek, siedem różnych ciągów znaków

Weźmy wokalistkę Annę Kowalską. W mianowniku (kto? co?) jej nazwa brzmi Anna Kowalska. Ale w naturalnym polskim tytule płyty — Piosenki Anny Kowalskiej — nazwisko stoi w dopełniaczu. Dla wyszukiwarki sklepu, która robi dopasowanie dokładne albo prefiksowe, Anna Kowalska i Anny Kowalskiej to dwa niezwiązane ciągi. Nic ich nie połączy. Nie ma w tym łańcuchu żadnego lematyzatora, który wiedziałby, że to ta sama osoba.

Pełny wykaz form, na które trzeba uważać, bo wszystkie występują w prozie i w tytułach:

PrzypadekPytanieFormaGdzie się pojawia
mianownikkto? co?Anna Kowalskapole wykonawcy — zawsze i wyłącznie ta forma
dopełniaczkogo? czego?Anny KowalskiejPiosenki Anny Kowalskiej, Największe przeboje…
celownikkomu? czemu?Annie Kowalskiejdedykacje
biernikkogo? co?Annę Kowalskąopisy
narzędnikz kim? z czym?(z) Anną KowalskąDuet z Anną Kowalską
miejscowniko kim? o czym?(o) Annie Kowalskiejteksty promocyjne
wołaczo!Anno Kowalskatytuły piosenek, np. Anno, wróć

Dla mężczyzny jest tak samo: Krzysztof ZalewskiBallady Krzysztofa Zalewskiego, Koncert Krzysztofa Zalewskiego. Dla zespołu: Kapela PodhalańskaKolędy Kapeli Podhalańskiej. Dla nazw obcych, które polszczyzna przyswoiła: Budka Suflerahity Budki Suflera.

3.2 Dyscyplina: mianownik w polu, odmiana tylko w prozie

Reguła jest krótka i nie ma od niej wyjątków:

  1. Pole wykonawcy głównego, gościnnego, remiksera, kompozytora i autora tekstu zawiera wyłącznie mianownik. Anna Kowalska. Nigdy Anny Kowalskiej, nigdy Annie Kowalskiej, nigdy Anna Kowalskiej (mieszanka, która zdarza się przy poprawianiu w połowie zdania).
  2. Formy odmienione należą do prozy — do biogramu, do opisu wydawnictwa, do notki prasowej, do postów. Tam są nie tylko dopuszczalne, ale obowiązkowe, bo tekst bez odmiany brzmi jak tłumaczenie maszynowe.
  3. Tytuł albumu, który odmienia nazwisko artysty, po cichu tworzy ciąg nieodnajdywalny. Największe przeboje Zenona Górala jest po polsku poprawne i po polsku ładne — i jednocześnie jest jedynym miejscem w całym wydawnictwie, w którym nazwisko artysty występuje w formie, której żadne wyszukiwanie po nazwie wykonawcy nie dopasuje.

Punkt trzeci jest najtrudniejszy, bo wymaga rezygnacji z dobrej polszczyzny na rzecz dopasowalności. Nie da się go rozwiązać przez „poprawienie" tytułu na Największe przeboje Zenon Góral — to jest po prostu błąd ortograficzny i wygląda na dostawę robioną przez kogoś, kto nie zna języka. Rozwiązania, które faktycznie działają:

  • Tytuł bez nazwiska. Największe przeboje, a nazwisko niesie pole wykonawcy. To jest wariant domyślny i prawie zawsze najlepszy: sklep i tak wyświetli „Największe przeboje — Zenon Góral", składając ciąg z pól, które wypełniłeś.
  • Nazwisko w mianowniku jako część tytułu-nazwy własnej. Zenon Góral: The Best Of, Anna Kowalska. Live — dwukropek albo kropka rozbijają związek składniowy i mianownik jest poprawny.
  • Jeżeli odmiana musi zostać (bo tytuł jest znany, bo tak stoi na okładce winylu z 1987 roku), zostaw ją — ale wiedz, że wpisujesz ciąg, który nie połączy się z twoją stroną artysty, i nie licz, że coś to za ciebie naprawi.

Zapamiętaj: pole wykonawcy to nie jest zdanie. To jest identyfikator, który przypadkiem wygląda jak imię i nazwisko.

3.3 Nazwiska żeńskie: -ska / -cka / -dzka to nie literówka

Polskie nazwiska przymiotnikowe mają rodzaj. Mężczyzna nazywa się Kowalski, kobieta Kowalska. Nowicki / Nowicka. Zawadzki / Zawadzka. Podgórski / Podgórska. To nie jest wariant, przezwisko ani błąd — to jest inna, jedyna poprawna pisownia nazwiska tej osoby.

Ma to trzy konsekwencje operacyjne, wszystkie kosztowne:

  1. Nie „poprawiaj" nazwiska kobiety na formę męską. Zdarza się, że osoba przygotowująca dostawę zna brata albo ojca artystki i „ujednolica" nazwisko rodziny. Wpisanie Magdalena Zawadzki jest błędem ortograficznym; wpisanie Magdalena Zawadzka jest poprawne. Odwrotnie tak samo: Piotr Zawadzka jest błędem.
  2. Nie zakładaj, że każde nazwisko żeńskie się odmienia. Nazwiska zakończone spółgłoską są w rodzaju żeńskim nieodmienne: Halina Nowakpłyta Haliny Nowak (imię się odmienia, nazwisko nie). Męskie odmienia się normalnie: Marek Nowakpłyta Marka Nowaka. Jeśli twój dystrybutor albo twój własny skrypt walidujący ma regułę „nazwisko musi mieć końcówkę odmiany", ta reguła jest błędna dla połowy populacji.
  3. Historyczne formy odmężowskie i odojcowskie (-owa, -ówna: Kowalowa, Kowalówna) występują w starszych katalogach, na okładkach przedwojennych i w repertuarze ludowym. Jeśli reedytujesz taki materiał, przepisz nazwę dokładnie tak, jak brzmi w źródle i nie modernizuj jej po cichu — bo dwie formy tej samej osoby to znowu dwie strony artysty.

Jeżeli artystka używa publicznie nazwiska dwuczłonowego (Anna Kowalska-Nowicka), to jest jeden ciąg z jednym łącznikiem, bez spacji wokół niego, i tak ma wyglądać w każdym wydawnictwie do końca. Wariant ze spacjami (Anna Kowalska - Nowicka) to inny ciąg i inny artysta.


4. Polskie znaki diakrytyczne: NFC, NFD i osobliwość litery ł

Polszczyzna używa dziewięciu liter diakrytycznych: ą ć ę ł ń ó ś ź ż (i ich wersji wielkich Ą Ć Ę Ł Ń Ó Ś Ź Ż). Wszystkie są w Unicode od początku i wszystkie przechodzą przez łańcuch dystrybucji bez problemu — pod jednym warunkiem: że w każdej dostawie są tymi samymi punktami kodowymi.

Załącznik #15 do standardu Unicode (Unicode Normalization Forms, UAX #15) definiuje cztery formy normalizacyjne. Dwie mają tu znaczenie: NFC (złożona — jedna litera, jeden punkt kodowy) i NFD (rozłożona — litera bazowa plus osobny znak łączący). Równoważność kanoniczna obejmuje znaki, które według UAX #15 „when correctly displayed should always have the same visual appearance" — czyli wyglądają identycznie, a w pamięci są czymś innym.

4.1 Co pokazuje test

Sprawdziłem zachowanie wszystkich dziewięciu liter w module unicodedata (Python 3, Unicode Character Database). Wynik jest jednoznaczny:

LiteraPunkt kodowyNazwa UnicodeDekompozycja kanoniczna (NFD)
ąU+0105LATIN SMALL LETTER A WITH OGONEKU+0061 + U+0328 (ogonek)
ćU+0107LATIN SMALL LETTER C WITH ACUTEU+0063 + U+0301
ęU+0119LATIN SMALL LETTER E WITH OGONEKU+0065 + U+0328
łU+0142LATIN SMALL LETTER L WITH STROKEbrak — NFD zwraca jeden znak
ńU+0144LATIN SMALL LETTER N WITH ACUTEU+006E + U+0301
óU+00F3LATIN SMALL LETTER O WITH ACUTEU+006F + U+0301
śU+015BLATIN SMALL LETTER S WITH ACUTEU+0073 + U+0301
źU+017ALATIN SMALL LETTER Z WITH ACUTEU+007A + U+0301
żU+017CLATIN SMALL LETTER Z WITH DOT ABOVEU+007A + U+0307

Wielkie litery zachowują się tak samo, z Ł U+0141 jako identycznym wyjątkiem.

Osiem liter ma dekompozycję. Ł i ł jej nie mają — i nie mają jej także w NFKD ani NFKC, bo kreska ukośna w ł nie jest znakiem diakrytycznym doklejonym do litery l, tylko integralną częścią odrębnej litery polskiego alfabetu. To nie jest ciekawostka typograficzna. To jest źródło konkretnej, powtarzalnej awarii.

4.2 Dlaczego to rozbija procedury „usuń ogonki"

Najpopularniejsza na świecie procedura usuwania znaków diakrytycznych wygląda tak: znormalizuj do NFD, wyrzuć wszystkie znaki łączące, złóż z powrotem. Dla francuskiego, hiszpańskiego, czeskiego czy węgierskiego działa. Dla polskiego działa w ośmiu przypadkach na dziewięć, a w dziewiątym nie robi nic — i nikt tego nie zauważa, bo wyjście wygląda na przetworzone.

Zweryfikowany wynik dla polskiego pangramu:

"Zażółć gęślą jaźń"  →  "Zazołc gesla jazn"

ż → z, ó → o, ć → c, ę → e, ś → s, ą → a, ź → z, ń → n — i ł → ł. Wyjściem nie jest ani poprawna polszczyzna, ani czyste ASCII. To hybryda, której nie wpisze do wyszukiwarki żaden człowiek: ani Polak (bo napisze pełną formę), ani cudzoziemiec (bo napisze Zazolc). Kolejne zweryfikowane przykłady tej samej awarii:

"Władysław Żeleński"   →  "Władysław Zelenski"
"Małgorzata Ślązak"    →  "Małgorzata Slazak"
"Złóbcoki"             →  "Złobcoki"
"Łukasz Górniak"       →  "Łukasz Gorniak"

Zauważ, co się właśnie stało z nazwiskiem Żeleński: imię Władysław zostało nietknięte, nazwisko zostało spłaszczone. Jeżeli taki ciąg trafi do jednego pola, a pełna forma do drugiego, masz dwie tożsamości różniące się w sposób, którego korektor nie wychwyci, bo jedna z nich wygląda „prawie dobrze".

Praktyczna konsekwencja: normalizacja nie jest czyszczeniem. Normalizuj do NFC, jednolicie, w każdym polu każdej dostawy — to eliminuje problem dwóch reprezentacji tego samego glifu. Ale nie licz, że normalizacja usunie cokolwiek innego, i nigdy nie używaj „strip accents" jako kroku produkcyjnego na polu, które ma trafić do sklepu. UAX #15 ostrzega zresztą przed formami zgodnościowymi jako lekarstwem na wszystko: NFKC „erase[s] many formatting distinctions" i „may remove distinctions that are important to the semantics."

4.3 Dwie reprezentacje, jeden wygląd

Ta sama widoczna nazwa może być dwoma różnymi ciągami bajtów. Sprawdzone: Zażółć gęślą jaźń w NFC to 17 punktów kodowych i 26 bajtów UTF-8; ten sam napis w NFD to 25 punktów kodowych i 34 bajty. Na ekranie — identyczne. Dla operatora porównania — różne. Dla funkcji skracającej pole do 30 znaków — różne miejsce ucięcia. Dla licznika długości pola w formularzu dystrybutora — różny wynik, więc nazwa, która „mieści się" w jednym narzędziu, może zostać obcięta w drugim.

Skąd się bierze NFD w polskim katalogu? Najczęściej z macOS — historycznie system plików i część interfejsów Apple normalizowały nazwy do postaci rozłożonej, więc nazwa skopiowana z nazwy pliku potrafi przyjechać w NFD, podczas gdy ta sama nazwa wpisana w przeglądarce na Windowsie jest w NFC. Jeżeli twój zespół pracuje na obu systemach, masz ten problem, nawet jeśli go jeszcze nie widzisz.

Do sprawdzania: mazufa.com udostępnia darmowy walidator metadanych, który działa w całości na twoim urządzeniu i wykrywa m.in. ciągi nie-NFC, mieszane reprezentacje tej samej litery, resztki po składaniu do ASCII oraz podwójne spacje i znaki niewidoczne.


5. Składanie do ASCII: kiedy fold zmienia znaczenie

Poza połowicznym składaniem z rozdziału 4.2 istnieje drugi, cięższy problem: pełne składanie do ASCII, w którym ł jest jawnie mapowane na l. Robią tak biblioteki transliteracyjne, generatory adresów URL, stare systemy księgowe i część warstw wyszukiwania w sklepach. Efekt jest taki, że polskie słowa, które różnią się wyłącznie znakiem diakrytycznym, zlewają się w jeden ciąg — a nie są to warianty tego samego słowa, tylko całkiem inne wyrazy.

Klasyka gatunku, warta postawienia klinicznie:

Pełna formaZnaczeniePo złożeniuZnaczenie formy złożonej
łaskałaska, przychylnośćlaskalaska (kij); potocznie: dziewczyna
łatałata, naszywkalatalata (mnoga od rok)
łukłuk (broń, architektura)lukluk (właz)
sądsąd (instytucja, osąd)sadsad (ogród owocowy)
kątkąt (geometria, róg)katkat
pączekpączek (ciastko, pąk)paczekpaczek — dopełniacz mnogi od paczka

Para łaska / laska jest najbardziej dotkliwa, bo obie formy są częste i obie są zupełnie serio używane w tytułach: Łaska (utwór o łasce) i Laska (utwór o dziewczynie) to po złożeniu jeden i ten sam ciąg laska. Jeśli sklep składa diakrytyki przed indeksowaniem, oba tytuły trafiają do jednego kubełka wyszukiwania. Jeśli składa jedna warstwa, a druga nie — dostajesz wyniki niespójne między wyszukiwarką a stroną artysty, i to jest gorsze niż konsekwentny błąd, bo nie da się go zdiagnozować z zewnątrz.

Drugi, łagodniejszy przypadek to fold, który nie trafia w istniejące słowo: żal → zal, źle → zle, żyto → zyto, wąż → waz. Nic się z niczym nie zlewa, ale powstaje ciąg, którego nie napisze nikt — ani po polsku, ani po angielsku. Piosenka zatytułowana Żal zindeksowana jako zal jest po prostu nieodnajdywalna dla słuchacza, który wpisze żal, chyba że warstwa wyszukiwania składa również zapytanie. Żaden serwis nie publikuje gwarancji, że tak robi.

Wniosek operacyjny. Nie masz wpływu na to, co sklep robi ze swoim indeksem — masz wpływ tylko na to, co dostarczasz. Dostarczaj pełne, poprawne formy polskie z diakrytykami, jednolicie, w NFC. Nie dostarczaj „wersji bezpiecznej" bez ogonków ani mieszanki obu, bo mieszanka to jest właśnie mechanizm rozdwajający stronę artysty. Jeżeli twoja nazwa sceniczna ma wariant bezogonkowy używany publicznie (bo tak jest w domenie albo w nicku), potraktuj go tak jak romanizację: wybierz jeden i traktuj jak drugie nazwisko — ale nie wpisuj go raz tu, raz tam.


6. Sortowanie: dlaczego twój katalog kończy się po literze Z

Polski alfabet ma własną kolejność: a ą b c ć d e ę f g h i j k l ł m n ń o ó p r s ś t u w y z ź ż. Litera ą idzie zaraz po a, ł zaraz po l, ż na samym końcu. Tak sortuje książka telefoniczna, tak sortuje encyklopedia i tego oczekuje polski słuchacz przeglądający listę.

Systemy, które sortują po punktach kodowych Unicode zamiast po regułach kolacji, robią coś zupełnie innego, bo l to U+006C, a ł to U+0142 — czyli o 214 pozycji dalej, za całym podstawowym ASCII. Zweryfikowany wynik naiwnego sortowania listy polskich nazwisk:

Cyrulik, Lis, Sobieski, Zawadzki, Ćma, Ćwiczenie, Ćwik, Łempicki, Śliwa, Żuk

Wszystkie nazwiska zaczynające się od litery diakrytycznej — Ćwik, Łempicki, Śliwa, Żuk — lądują za Zawadzkim, w bloku, którego nikt nie szuka. To nie jest błąd, który zgłosisz dystrybutorowi; to jest zachowanie warstwy prezentacji sklepu i musisz je po prostu znać. Ma jednak jedną praktyczną konsekwencję po twojej stronie: numeruj i porządkuj własne zestawienia po polach technicznych (ISRC, numer ścieżki), a nie po nazwie, bo inaczej twój arkusz i lista sklepu będą pokazywać inną kolejność i przy porównywaniu dostaw będziesz gonił duchy.


7. Kodowania zastane: CP1250, ISO-8859-2 i Mazovia

Zanim UTF-8 stał się domyślny, polski tekst zapisywano w kilku niekompatybilnych ośmiobitowych kodowaniach. Ich ślady wciąż przyjeżdżają w reedycjach: w plikach CSV eksportowanych ze starych systemów magazynowych, w bazach danych wytwórni prowadzonych od lat dziewięćdziesiątych, w tagach ID3v1 zgranych z płyt, w skanach tracklist przepisywanych przez OCR.

CP1250 (Windows Środkowoeuropejski) i ISO-8859-2 (Latin-2) to dwa najczęstsze. Wyglądają podobnie i mają większość polskich liter pod tymi samymi bajtami — ale nie wszystkie. Zweryfikowane pozycje:

LiteraCP1250ISO-8859-2
ą0xB90xB1
ś0x9C0xB6
ź0x9F0xBC
Ą0xA50xA1
Ś0x8C0xA6
Ź0x8F0xAC
ć ę ł ń ó ż0xE6 0xEA 0xB3 0xF1 0xF3 0xBFte same

I właśnie na tych trzech literach — ą, ś, ź — poznajesz, przez które kodowanie przeszedł tekst.

Jak rozpoznać zepsuty tekst. Napis Zażółć gęślą jaźń odczytany złym kodowaniem daje charakterystyczne, powtarzalne wzory (wszystkie poniżej zweryfikowane):

zapis CP1250 odczytany jako Latin-1 / CP1252:   Za¿ó³æ gêœl¹ jaŸñ
zapis ISO-8859-2 odczytany jako Latin-1:        Za¿ó³æ gê¶l± ja¼ñ
zapis UTF-8 odczytany jako CP1250:              Zażółć gęślą jaźń
zapis UTF-8 odczytany jako Latin-1:             ZażóÅÄ gÄÅlÄ jaźÅ

Diagnostyka jest prosta i warto ją znać na pamięć:

  • ¹ w miejscu ą i œ w miejscu ś → oryginał był w CP1250, odczytano jako zachodnie.
  • ± w miejscu ą i w miejscu ś → oryginał był w ISO-8859-2.
  • ³ w miejscu ł, æ w miejscu ć, ê w miejscu ę, ñ w miejscu ń → wspólne dla obu, potwierdza rodzinę ośmiobitową.
  • Ciągi dwuznakowe zaczynające się od Ä, Å, Ĺ, Ă → oryginał był poprawnym UTF-8, tylko odczytano go ośmiobitowo. To najłatwiejszy przypadek do naprawy, bo informacja nie została utracona.
  • Znaki zapytania albo puste prostokąty → informacja została utracona przy konwersji stratnej. Nie da się tego odwrócić; trzeba wrócić do źródła.

Mazovia to przypadek historyczny, ale wciąż spotykany w najstarszych archiwach. Było to kodowanie DOS-owe zaprojektowane w 1984 roku przez Jana Klimowicza dla polskiego klonu IBM PC o nazwie Mazovia 1016. Opierało się na code page 437 i upychało polskie litery w pozycjach rozszerzonych, celowo zachowując znaki blokowe — w przeciwieństwie do oficjalnego IBM-owskiego CP852, który części grafiki blokowej nie zachował, przez co psuł wygląd programów w rodzaju Norton Commandera. Istniało kilka wariantów (m.in. CP667, CP790, CP991, „Mazovia 157", „Fido Mazovia", „zł Mazovia") różniących się pojedynczymi pozycjami. Tekst z Mazovii odczytany jako CP437 albo CP852 daje inny zestaw śmieci niż oba przypadki windowsowe — najczęściej litery greckie i symbole matematyczne tam, gdzie powinny być polskie znaki. Jeśli reedytujesz materiał z lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych, a tracklista przyjechała jako plik tekstowy z tamtej epoki, to jest kandydat, którego trzeba sprawdzić, zanim uzna się plik za nieczytelny.

Reguła operacyjna: nigdy nie kopiuj tekstu, który wygląda na uszkodzony, „bo się poprawi w sklepie". Nie poprawi się. Napraw kodowanie u siebie, zapisz w UTF-8, znormalizuj do NFC i dopiero wtedy wysyłaj.


8. Artyści gościnni: dlaczego tytuł jest złym miejscem, a „feat." się nie tłumaczy

Najczęstszy szkodliwy wpis w niezależnej dystrybucji to wpisanie Wykonawca A ft. Wykonawca B do pola tytułu, przy pustym polu roli gościnnej. Pole tytułu jest ciągiem wyświetlanym; nie niesie żadnej tożsamości. Gość nie dostaje więc ani linku, ani wystąpienia na własnej stronie, ani ścieżki odkrycia prowadzącej do twojego nagrania, ani nic w swoich statystykach — a sklep może potraktować „ft. Wykonawca B" jako część nazwy utworu, więc utwór na zawsze nazywa się Tytuł ft. Wykonawca B. Stąd bierze się zdublowane „Tytuł (feat. X) — Wykonawca A, X", po którym dostawę amatorską poznaje się na pierwszy rzut oka.

Serwisy mówią to wprost. Spotify: „You shouldn't include any artists' names in your track or release titles", a w dokumentacji dla dostawców: „Spotify strongly recommends against including additional information, such as references to 'Featured Artists' in track and product titles." Music Biz zaleca przypisywanie gości „at the Artist role level and not add this data to the track or album release title."

Tam, gdzie umowa wymusza billing w tytule, konwencja jest zgodna między przewodnikami. Music Biz o „feat." i „with": „when included in the title are generally lowercase and in English." Apple: „Formatting of 'feat.' and 'with' must be lowercase, in English, not localized, and in parentheses or brackets."

To „not localized" ma dla polskiego wydawcy konkretną, twardą konsekwencję: „feat." jest tokenem maszynowym, a nie słowem, i nie tłumaczy się go na polski. Nie wpisujemy więc do pola tytułu form takich jak:

  • (gościnnie: Marek Nowak)
  • (z udziałem Marka Nowaka)
  • (feat. Marka Nowaka) — podwójny błąd: token przetłumaczony nie jest, ale nazwisko stoi w dopełniaczu, czyli w formie, której pole wykonawcy nigdy nie zawiera (rozdział 3)
  • (& Marek Nowak), (i Marek Nowak)

Poprawna struktura jest jedna: pole tytułu zawiera nazwę utworu i nic więcej, a każdy wykonawca siedzi we własnym polu roli — wykonawca główny w roli głównej, gość w roli gościnnej, remikser w roli remiksera, wszyscy w mianowniku. Sklep sam zbuduje z tych ról każdy potrzebny mu ciąg wyświetlany, łącznie z tym „(feat. X)", które chciałeś wpisać ręcznie.

Role są tożsamością, tytuły są wyświetlaniem — a wpisanie tożsamości w pole wyświetlania niszczy tożsamość i psuje wyświetlanie.

Uwaga polska, którą warto dopisać do listy kontrolnej: w opisach i notkach prasowych piszemy oczywiście „nagranie z udziałem Marka Nowaka" i tak ma być. Rozdziel w głowie te dwa rejestry — pola dostawy i proza marketingowa — i nie pozwól, żeby ktoś przeklejał między nimi tekst.


9. Wersje i podtytuły

Pole wersji istnieje po to, żeby odróżnić dwa nagrania o tym samym tytule. To jest cały jego zakres i jednocześnie test, czy w ogóle je wypełniać. Słownictwo jest ustabilizowane i angielskie: Radio Edit, Extended Mix, Live, Acoustic, Instrumental, Single Version, Alternate Take, Demo, Remastered, a remiksy jako Nazwa Artysty Remix. Apple: „To differentiate multiple versions of the same track title, use terms in parentheses or brackets such as: Alternate Take…Live, Instrumental, Single Version, Radio Edit." Music Biz każe najpierw używać nawiasów okrągłych, a kwadratowych dla dalszych szczegółów.

Trzy pułapki specyficzne dla polskiego katalogu:

Nie tłumacz nazw wersji. (Wersja koncertowa), (Wersja instrumentalna), (Wersja radiowa), (Na żywo) są po polsku poprawne i w dostawie są błędem — z tego samego powodu, dla którego nie tłumaczy się „feat.". To są tokeny, po których sklep rozpoznaje typ wersji. Wpisany po polsku token staje się częścią nazwy utworu.

„Radio Edit" to nie synonim „wersji ocenzurowanej". Music Biz rezerwuje ten termin dla wersji faktycznie przygotowanej pod emisję i dla edycji niewulgarnej każe używać „Edited Version". Radio Edit to zwykle skrót długości; Edited Version to zmiana treści. W polskim disco polo i hip-hopie mieszanie tych dwóch jest nagminne.

„Original Mix" jest sporny i to jest realna rozbieżność między sklepami. Opublikowany przewodnik Apple go zakazuje: „The standard, original version of an album, track, or music video must not include any additional information in the title unless it is needed to identify the content" — i wśród terminów niedozwolonych wymienia „Exclusive, Limited Edition, Album Version, Original Mix, Tone, Alert Tone…Dolby Atmos, lossless, high-resolution audio". Publicznie dostępne wytyczne Spotify nie zawierają reguły nazywającej „Original Mix"; ich opublikowane stanowisko jest ogólne — tytuły nie powinny nieść dodatkowych informacji. Jednocześnie w elektronice etykieta pozostaje utrwaloną konwencją handlową, bo oryginał wychodzi obok nazwanych remiksów. Apple nazywa „Original Mix" niedozwolonym; inne serwisy nie publikują reguły w żadną stronę, a traktowanie różni się sklep od sklepu i zależy też od prewalidacji twojego dystrybutora. Jeśli oryginał jest jedyną wersją na wydawnictwie — zostaw pole puste, to jest poprawne wszędzie.

I wszędzie tam, gdzie pole wersji istnieje, używaj go zamiast wpisywać wersję ręcznie do tytułu — sklepy, które same budują ciąg wyświetlany, wyprodukują inaczej Utwór (Radio Edit) (Radio Edit).


10. Wielkie litery: polska ortografia kontra angielski title case

Przewodniki stylistyczne opisują zasady wielkich liter dla tytułów angielskich. Music Biz podaje reguły title case wraz z listą wyrazów pisanych małą literą („a, an, and, as, but, for, from, nor, of, or, so, the, to, yet" plus przyimki do czterech liter). To jest reguła angielska i do polskich tytułów nie ma zastosowania.

Polska ortografia w tytułach utworów i albumów każe pisać wielką literą pierwszy wyraz oraz nazwy własne, i nic poza tym. Poprawnie:

  • Nie ma jak w domu
  • Jesienna zaduma nad Wisłą
  • Ostatnia górska noc
  • Ballada o Janosiku

Niepoprawnie (angielski title case narzucony na polszczyznę):

  • Nie Ma Jak W Domu
  • Jesienna Zaduma Nad Wisłą

To nie jest kwestia gustu — to jest błąd ortograficzny, który w polskim katalogu widać natychmiast i który wygląda jak dostawa złożona przez kogoś, kto nie zna języka.

Osobno: sklepy zakazują wersalików (ALL CAPS), pisowni całkowicie małymi literami i przypadkowego mieszania wielkości, chyba że to konsekwentny wybór artystyczny. Ten zakaz jest realny i dotyczy także polskich tytułów. WESELE W MALOWANEJ CHACIE zostanie odrzucone albo poprawione automatycznie; Wesele w malowanej chacie przejdzie.

Trzecia sprawa, mała, ale zjadliwa: polskie cudzysłowy to „…" (dolny otwierający, górny zamykający). Cudzysłowy proste " i angielskie “…” są innymi znakami. Jeżeli tytuł zawiera cudzysłów, ustal jedną formę i trzymaj się jej — inaczej masz kolejny wariant tego samego tytułu. To samo dotyczy myślnika: półpauza „–" (U+2013) to nie jest łącznik „-" (U+002D), a w tytułach mieszają się nagminnie.


11. Kompozytor, autor tekstu i polski krajobraz zbiorowego zarządu

Nagranie i utwór to dwa odrębne prawa i dwa odrębne strumienie przychodu. Twój dystrybutor rozlicza nagranie. Strona wydawnicza — tantiemy z utworu — jest prowadzona przez pola kompozytor i autor tekstu oraz przez rejestracje, które za nimi idą. To najsłabsze ogniwo niezależnych wydawnictw z powodu strukturalnego: te pola nie pojawiają się na żadnym ekranie odtwarzacza, więc nic w doświadczeniu słuchacza nie sygnalizuje, że są błędne. Wydawnictwo z pustym polem kompozytora wygląda bez zarzutu i streamuje normalnie, podczas gdy jego tantiemy wydawnicze leżą niedopasowane.

Reguły są krótkie:

  • Kompozytor i autor tekstu przyjmują imiona i nazwiska prawne, nie pseudonimy sceniczne. Organizacje dopasowują po nazwisku zarejestrowanego twórcy. „DJ Karolek" nie jest twórcą; twórcą jest człowiek, który się za tym pseudonimem kryje. I znowu: w mianownikuJan Kowalski, nie Jana Kowalskiego.
  • Wszyscy autorzy muszą być wymienieni, łącznie z tym, kto napisał jedną linijkę. Brakujący autor to nie brakujący kredyt, tylko niedopasowany udział.
  • Udziały muszą sumować się do 100% i być uzgodnione na piśmie przed wydaniem. Metadane wyrażają umowę; bez umowy są zgadywanką, o którą ktoś się później pokłóci.
  • Opracowanie utworu z domeny publicznej też ma autora — aranżera. Wpisanie „ludowa" pozbawia go tego przychodu.
  • Remiks nie zmienia kompozycji. Autorzy oryginału pozostają autorami, chyba że remiks wnosi nową kompozycję — a to jest negocjowany podział, nie założenie.

11.1 Koszt wpisania „ludowa"

To jest polska specjalność i realna, powtarzalna strata. Pole kompozytora wypełnione słowem „ludowa", „trad.", „muzyka ludowa" albo „autor nieznany" mówi całemu łańcuchowi, że utwór nie ma żyjącego uprawnionego. Dwa katalogi są tego rutynową ofiarą:

Muzyka góralska. Repertuar podhalański rzeczywiście w dużej części jest tradycyjny — nuty ozwodne, krzesane, wierchowe są własnością wspólną. Ale kapela nagrywająca dziś gra konkretne opracowanie, często autorstwa prymisty albo kierownika kapeli, na konkretny skład — skrzypce, złóbcoki, basy, czasem dudy (koza), czasem cymbały. Opracowanie ma aranżera i aranżer ma udział. Co więcej, spory kawałek repertuaru „góralskiego" na płytach to utwory autorskie z ostatnich kilkudziesięciu lat, napisane przez znanego z imienia i nazwiska kompozytora, tylko stylizowane. Wpisanie ich jako „ludowa" jest po prostu nieprawdą i kosztuje.

Disco polo. Tu sytuacja jest jeszcze wyraźniejsza: to gatunek autorski, w którym praktycznie każdy utwór ma udokumentowanego kompozytora i autora tekstu — bardzo często jest to lider zespołu, ta sama osoba, która widnieje w polu wykonawcy. Mimo to w reedycjach i składankach pole kompozytora bywa puste albo wypełnione słowem „ludowa", bo tak było w jakimś starym pliku. Ten sam problem dotyczy poezji śpiewanej, gdzie muzyka jest współczesna i autorska, a tekst bywa wierszem poety objętego prawem autorskim — czyli dwóch uprawnionych, nie zero.

Analogicznie: oberek, mazurek, kujawiak, krakowiak i polonez jako formy są tradycyjne, ale konkretny oberek, którego nauczyłeś się od konkretnego skrzypka i zaaranżowałeś na akordeon i cymbały, ma aranżera — i tym aranżerem jesteś ty.

11.2 Kto jest kim w Polsce

Polski system zbiorowego zarządzania jest podzielony według rodzaju prawa. Poniżej opis oparty na tym, jak te organizacje same się przedstawiają publicznie; nie opisuję ich wewnętrznych procedur, stawek ani terminów, bo nie są publikowane w formie, którą można rzetelnie zacytować.

  • ZAiKSStowarzyszenie Autorów ZAiKS. Strona twórcza: kompozytorzy i autorzy tekstów (a także inne dziedziny twórczości — wśród członków są pisarze, dramatopisarze, filmowcy, fotograficy). To jest adres dla pól kompozytor i autor tekstu.
  • STOART — organizacja po stronie artystów wykonawców (prawa pokrewne), prowadząca m.in. serwisy eWykonawca i eLicencja, licencjonowanie odtwarzania publicznego i nadań oraz wypłatę tantiem wykonawcom.
  • SAWPStowarzyszenie Artystów Wykonawców Utworów Muzycznych i Słowno-Muzycznych, również po stronie artystów wykonawców.
  • ZPAVZwiązek Producentów Audio-Video, po stronie producentów fonogramów i wideogramów; prowadzi też oficjalne notowania sprzedaży OLiS i system certyfikatów.

Dwie rzeczy, które warto powiedzieć wprost, bo są źródłem powszechnego nieporozumienia:

  1. Wypełnienie pola „kompozytor" u dystrybutora nie jest zgłoszeniem utworu do organizacji zbiorowego zarządzania. To są dwie odrębne czynności w dwóch odrębnych systemach. Metadane dystrybucyjne opisują, kto jest autorem; rejestracja utworu w organizacji tworzy tytuł do inkasa. Jedno bez drugiego nie działa, a wielu wydawców robi tylko pierwsze i przez lata nie wie, dlaczego strona wydawnicza milczy.
  2. Prawo do nagrania i prawo do utworu bywają w różnych rękach nawet przy jednoosobowym projekcie. Jesteś producentem fonogramu, artystą wykonawcą i kompozytorem naraz — to trzy różne role w trzech różnych rejestrach, i w metadanych muszą być wpisane trzy razy, w trzech polach, tą samą, kanoniczną formą nazwiska.

Tantiemy nagraniowe psują się głośno, a wydawnicze po cichu: rozdwojoną stronę artysty widać w jeden dzień, niedopasowany utwór może leżeć latami.


12. Co realnie powoduje odrzucenie dostawy — lista kontrolna

  1. Nazwy artystów w polach tytułów — „ft.", „feat.", „with", „gościnnie", „z udziałem" albo nazwisko remiksera wpisane w tytuł przy pustym polu roli (rozdział 8).
  2. Słowa „explicit" lub „clean" w tytule — także w polskich wariantach. Używa się znacznika; Apple i Music Biz zakazują formy tekstowej.
  3. Tekst promocyjny lub opisowy w tytule — „Exclusive", „Limited Edition", „Album Version", „Original Mix", a także deklaracje formatu w rodzaju „Dolby Atmos" i „lossless", wszystkie wymienione w przewodniku Apple.
  4. Naruszenia wielkości liter — wersaliki, całość małymi, losowe mieszanie; osobno: angielski title case narzucony na polski tytuł (rozdział 10).
  5. Metadane niezgodne z okładką — tytuł, wykonawca i wersja na grafice muszą się zgadzać z polami. W polskim katalogu najczęstsza rozbieżność to okładka z odmienionym nazwiskiem i pole z mianownikiem — grafika ma rację historyczną, ale pole zostaje w mianowniku, a rozbieżność trzeba świadomie zaakceptować, nie „naprawić" w polu.
  6. Błędne lub puste pola językowe, zwłaszcza język tytułu.
  7. Brak kompozytora lub autora tekstu, co część odbiorców odrzuca wprost.
  8. Znaki niedozwolone — emoji, symbole ozdobne, podwójne spacje, spacja na końcu pola, znaki niewidoczne, cudzysłowy w dwóch odmianach naraz.
  9. Błędne identyfikatory — powtórnie użyty ISRC na materialnie innym nagraniu albo UPC, który nie przechodzi testu cyfry kontrolnej. (Algorytm: od prawej, przed cyfrą kontrolną, mnóż naprzemiennie ×3 i ×1, zsumuj, a cyfra kontrolna to ta, która dopełnia sumę do najbliższej wielokrotności dziesięciu.)
  10. Nazwa wykonawcy niespójna z istniejącym katalogiem — co najczęściej nie powoduje odrzucenia, i właśnie dlatego jest najkosztowniejszą pozycją na tej liście.

Rutyna przeddostawcza dla polskiego wydawnictwa, po kolei:

  • wklej kanoniczną nazwę wykonawcy zamiast ją wpisywać;
  • sprawdź, że każde pole osobowe jest w mianowniku — wykonawca, gość, remikser, kompozytor, autor tekstu;
  • sprawdź, czy tytuł albumu nie odmienia nazwiska; jeśli odmienia, podejmij świadomą decyzję (rozdział 3.2);
  • sprawdź nazwiska żeńskie: -ska, -cka, -dzka są poprawne i nie wolno ich „ujednolicać";
  • znormalizuj wszystkie pola do NFC;
  • upewnij się, że żaden ciąg nie przeszedł przez procedurę usuwania diakrytyków — szukaj charakterystycznej hybrydy z zachowanym ł obok pozbawionych ogonków sąsiadów;
  • sprawdź, czy tekst nie przyjechał z kodowania zastanego — szukaj ¹ œ ± ¶ ³ æ ê ñ oraz sekwencji Ä… ż Ĺ;
  • usuń podwójne spacje i spacje końcowe, ujednolić cudzysłowy i myślniki;
  • ustaw oba pola językowe;
  • sprawdź P-line i C-line oraz oryginalną datę wydania, jeśli to nie jest premiera;
  • porównaj okładkę z polami, znak po znaku.

Każde odrzucenie, które dostaniesz, jest tanie; drogie są błędy, które przechodzą walidację.


13. Podsumowanie

  • Metadane wpisuje się na trzech warstwach — wydawnictwo, nagranie, utwór — i większość kosztownych błędów to fakt wpisany na złej warstwie. Nazwa wykonawcy jest kluczem, nie etykietą; role są tożsamością, tytuły są wyświetlaniem.
  • Przypadek gramatyczny jest polskim problemem numer jeden. Pole wykonawcy zawsze niesie mianownik; formy odmienione żyją wyłącznie w prozie; tytuł albumu, który odmienia nazwisko, tworzy ciąg, którego nie odnajdzie żadne dopasowanie po nazwie. Nazwiska żeńskie na -ska, -cka, -dzka to poprawna pisownia, a nie literówka do poprawienia.
  • Osiem polskich liter diakrytycznych ma dekompozycję kanoniczną, a ł (U+0142) nie ma żadnej — ani w NFD, ani w NFKD. Dlatego popularna procedura „usuń ogonki" produkuje hybrydy w rodzaju Zazołc gesla jazn, których nie wpisze nikt. Normalizuj do NFC i nigdy nie traktuj normalizacji jak czyszczenia.
  • Pełne składanie do ASCII zlewa łaska/laska, sąd/sad, kąt/kat, łata/lata, łuk/luk — czyli pary o zupełnie różnych znaczeniach — a przy żal/zal i źle/zle produkuje ciągi nieistniejące. Dostarczaj pełne formy, jednolicie.
  • Kodowania zastane (CP1250, ISO-8859-2, historyczna Mazovia) zostawiają rozpoznawalne wzory: ¹ œ zdradza CP1250, ± ¶ zdradza ISO-8859-2, Ä… ż zdradza UTF-8 odczytany ośmiobitowo. Naprawiaj u siebie, nie w sklepie.
  • Kompozytor i autor tekstu to miejsce, w którym prowadzi się pieniądze wydawnicze, i psują się bez objawów. Wpisanie „ludowa" tam, gdzie istnieje udokumentowany kompozytor lub aranżer, to w katalogach góralskich i disco polo rutynowa strata — a wypełnienie pola u dystrybutora nie zastępuje rejestracji utworu w organizacji zbiorowego zarządzania.

Mazufa dystrybuuje za darmo — bez opłaty za wgranie, bez abonamentu, bez opłaty za wydawnictwo — potrąca 5% otrzymanych tantiem, a każde kompletne zgłoszenie przechodzi weryfikację przez człowieka.


Źródła

O granicach tego, co jest opublikowane. Każda reguła sklepu przytoczona wyżej pochodzi z publicznej dokumentacji tego sklepu. Trzech rzeczy, które artystom przedstawia się jako fakty, nie publikuje żaden serwis i nie twierdzę ich tutaj: progów i dowodów wymaganych do scalenia stron artysty; wewnętrznej logiki dopasowania decydującej, czy dostawa dołączy do istniejącego artysty, czy utworzy nowego; oraz — poza wyraźnym zakazem u Apple — traktowania etykiety „Original Mix" przez poszczególne sklepy. Podobnie: wewnętrzne procedury, stawki i terminy polskich organizacji zbiorowego zarządzania nie są publikowane w formie, którą dałoby się rzetelnie zacytować, więc rozdział 11.2 ogranicza się do tego, jak te organizacje same opisują swój zakres działania. Wyniki dotyczące normalizacji, składania do ASCII, kolacji i kodowań zastanych zweryfikowałem samodzielnie w Pythonie 3 na bazie Unicode Character Database i przytaczam dokładnie w postaci, w jakiej je otrzymałem.

Zastrzeżenie o pomiarach. Nie istnieje żaden opublikowany pomiar częstości błędów metadanych w katalogach polskojęzycznych — ani po stronie diakrytyków, ani deklinacji. Problem jest powszechnie doświadczany i całkowicie niezmierzony; wszystko, co powyżej, opisuje mechanizm, a nie skalę zjawiska.

Pozostałe referencje techniczne

Napisane dla praktyków, wzięte wprost z norm źródłowych, i darmowe w lekturze.

Otwórz darmowe narzędzie do tego tematu →

Wydawnictwo sprawdzone. Teraz je wypuść.

Gdy pliki są gotowe, zgłoszenie zajmuje kilka minut i czyta je żywy człowiek.

Wyślij do oceny

Zgłoszenie jest bezpłatne. Nie zakładamy konta; zgłoszenie ocenia człowiek i odpowiada mailem.

Pozostałe darmowe narzędzia

Za darmo, bez konta, nic nie jest wysyłane. Wszystko działa w Twojej przeglądarce.

Sprawdź okładkę, zanim zostanie odrzucona
Grafika to najczęstszy powód odesłania premiery. Wrzuć okładkę i sprawdź ją względem opublikowanych wymagań sklepów, a p
Sprawdź metadane względem zasad sklepów
Goście w tytule, informacja o wersji w nawiasie, słowa kluczowe w polu artysty — to odrzucenia, które przychodzą w piąte
Sprawdź swój ISRC i kod kreskowy
Dwa kody niosą Twoje pieniądze: ISRC identyfikujący nagranie i kod kreskowy identyfikujący wydawnictwo. Jedna zła cyfra
Licz wstecz od daty premiery
Większość straconych okazji przy premierze to przegapione terminy, a nie brak talentu. Podaj datę, w której chcesz być n
Sprawdź master, zanim zmienią go sklepy
Wrzuć miks i zobacz jego integrated loudness, true peak i loudness range zmierzone tak samo, jak mierzą je serwisy strea